Parafia pw. św. Rozalii w Szczecinku

Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Rozalii
w Szczecinku

do chorego / pogrzeb
tel. 883 407 381

Biuro parafialne
wtorek       16.00 – 17.00
czwartek   16.00 – 17.00
sobota       10.00 – 11.00

tel. 94 732 65 12

Życiorys

Życiorys Świętej Rozalii

Legendy o świętych nie powstają z niczego. Są świadkami, że ktoś, kiedyś, w jakimś kraju, w sposób nieprzeciętny realizował jakąś prawdę ewangeliczną i szkoda by było, gdyby o tym pamięć zaginęła. Tradycja, opowiadanie starszych, zachowuje i przekazuje tę postać dalej. Co nie zostało spisane, czego nie zawarto w dokumentach – to wieść gminna przez wieki przenosi.

Całe życie świętej Rozalii mieści się w legendzie. Według niej urodziła się 6 X 1129 r. na zamku Oliwella w Palermo. Miała pochodzić z rodziny arystokratycznej. Jej ojciec Sinibaldi – książę w służbie króla Normanów Rogera II – był kuzynem króla Guglielmo l (Wilhelma l zwanego Złym). Matka zaś – Maria Guiscarda pochodziła z rodu księcia Apulii i Kalabrii Roberta Guiscardo, który wraz z Rogerem l zdobył dla Normanów Sycylię od Saracenów (Arabów). Jak głosi podanie – zarówno Robert, jak i Roger spokrewnieni byli z cesarzem Karolem Wielkim. Stąd w najstarszych pieśniach śpiewano zaraz w pierwszych zwrotkach, np.:

„Z krwi Karola Wielkiego,
Cesarza chrześcijańskiego.”

Albo w innej pieśni:

„Rozalia od wielkiego
Krew Karóla prowadzi;
Tej odstąpić stanu swego
Wrodzona cnota radzi.”

Legenda głosi, że przed narodzeniem dziecka matka miała się dowiedzieć z proroczego, natchnionego snu, że ma nadać niemowlęciu nieznane i niezwykłe imię ROZALIA. Imię to składa się z nazw dwóch najpiękniejszych kwiatów: róży i lilii, mających świadczyć o życiu czystym, niewinnym, dziewiczym i oddanym Bogu (lilia), ale też o sercu gorejącym miłością do Boga i bliźnich, a także o przyszłym życiu pustelniczym pełnym poświęcenia, całkowitego wyrzeczenia się świata, pokuty i wielkich umartwień (róża i jej kolce). Był to też pewnego rodzaju symbol – zapowiedź, że dziewczynka w przyszłości okaże się najpiękniejszym kwiatem całego rodu i wyspy Sycylii.

Według legendy, gdy przyszła na świat, wszyscy byli oczarowani Jej pięknością i wróżyli szczęśliwe i dostatnie życie. Niebawem na Chrzcie św. nadano dziewczynce niespotykane dotychczas imię ROZALIA, a chrzestnymi byli: sam król Roger II i jego małżonka Margherita di Navarra. Chrzest odbył się prawdopodobnie w Capella Palatina – kaplicy Pałacu Normanów (Palazzo die Normanni), a udzielił go Arcybiskup Palermo. Roger II (Ruggero II) koronowany był w Boże Narodzenie 1130 r. w palermitańskiej katedrze. l stąd niektórzy hagiografowie przyjmują, że jest to także rok urodzenia Rozalii. Jak to było wówczas w zwyczaju – książęca para, pochłonięta różnorodnymi sprawami państwowymi, znalazła dziecku mamkę, szlachetnie urodzoną i bardzo pobożną panią o imieniu Laurika.

Później miejsce mamki zajęła ochmistrzyni królewska Antonia. Często dając do rąk dziewczynki krzyż z wizerunkiem Zbawiciela, na pobożnych rozmowach kształciła jej młody umysł. Gdy Rozalia dorastała, rodzice często zabierali Ją na wystawne przyjęcia, aby powoli przyzwyczajała się do wielkopańskiego życia. Od najmłodszych lat żyła więc w luksusie, który jej jednak nie przyćmił podstawowych wartości. Wobec otoczenia wyróżniała się radosnym i serdecznym zachowaniem, szczera i uprzejma. Od około dwunastego roku życia przeżywała trudną duchową rozterkę, która z czasem nasilała się w bardzo wrażliwym sercu.

Bezpowrotnie prysł czar dziecinnych lat. Trzeba było już samej świadomie i odpowiedzialnie wybierać spośród wielu życiowych propozycji. Z jednej strony dworski świat uśmiechający się do niej i oferujący dostatnie życie ze wszystkimi rozkoszami i powabami. Z drugiej strony Chrystus Pan, którego we wczesnym dzieciństwie tak ukochała, ukazuje drogę twardą w ubóstwie, w zaparciu samej siebie, z dźwiganiem krzyża na każdy dzień… W tajemnicy przed rodziną złożyła Panu Bogu ślub dozgonnej czystości. Pobożne stare życiorysy podają nawet tekst tego ślubowania:

„Mój najmilszy Jezu, Stwórco mój, Odkupicielu mój, Zbawicielu mój! Ja Rozalia, niegodna służebnica Twoja, u Stóp Majestatu Twego, w obecności wszystkich świętych i Aniołów w niebie, Tobie ślubuję i przyrzekam, że czystość duszy i ciała zachowam przez cały ciąg życia mojego. Ciebie całym i szczerym sercem obiecuję kochać, jako duszy mojej jedynego Oblubieńca, a dla chwały i czci Twojego Przenajświętszego Imienia, i dla Twojej Boskiej miłości, odrzekam się wszelkich całego świata próżności i rozkoszy; a ja Ci się teraz z ciałem i duszą oddaję na całopalną, aż na wieki ofiarę: tak też od Ciebie wzajemnie Najmiłościwszy Panie i Dobro moje najwyższe, niech będę uznana i przyjęta za Twoją najniższą służebnicę i niegodną oblubienicę, aż na wieki wieków. Amen.”

O tej przysiędze – jak wieść niesie – wiedziała tylko ochmistrzyni Antonia. Po jakimś czasie – pośrednio, za sprawą opiekunki rodzice jednak dowiadują się o tym, co córka uczyniła. Zaczęli coraz bardziej nalegać, aby córka wyszła za mąż. O rękę urodziwej księżniczki zabiegali najznakomitsi młodzi rycerze. Na próżno. Wreszcie ogłoszone zostały przez ojca zaręczyny z wysoko urodzonym młodzieńcem, królewskim familiantem Baldwinem. Rozalia pozornie niczego nie odrzucała, ale w swoim sercu postanowiła nie zgodzić się na to małżeństwo. Jej kontemplacyjna osobowość coraz bardziej tęskni do świata innych wartości. Ona wyraźnie dusi się w ciasnocie tych, którzy gonią za ziemską miłością, za dworskimi zaszczytami i sławą. Rozalia zdecydowała się po kryjomu opuścić wszystko i schronić w górskiej grocie jako pustelnica! Stara legenda mówi, że było to w czternastym roku Jej życia (1143 r.) w noc poprzedzającą uroczyste zaręczyny. Zabrała ze sobą tylko kilka niezbędnych drobiazgów oraz krzyż i modlitewniki.

W pierwszej pieczarze przebywała krótko, żywiąc się leśnym runem, owocami kaktusów (kiwali), kasztanami, korzonkami i wodą źródlaną. U wejścia na ścianie skały wygrawerowała żelaznym rylcem napis, w którym objaśnia, jakimi pobudkami kierowała się w swojej decyzji: chciała zamieszkać w tej grocie przede wszystkim przez miłość do Chrystusa. Sycylijczycy są przekonani, że jest to Jej autograf. Ten napis, choć mocno zatarty, zachował się do dnia dzisiejszego:

„Ego Rosalia, Sinibaldi Quisquinae et Rosarum domini filia, amore Domini mei Jesu Christi in hoc antro habitare decrevi” – „Ja, Rozalia Sinibaldi, córka pana (hrabiego) na Kwiskwinie i Róży, odważyłam się była z miłości ku memu Panu Jezusowi Chrystusowi tę grotę skalną zamieszkać”.

W miejscu tym, oddalonym ok. 4 km od miasteczka San Stefano Quisquina, znajduje się sanktuarium pierwszej groty św. Rozalii. Nie znamy pobudek, które skłoniły młodą Pustelnicę, by opuściła tę grotę w swojej rodzinnej Quisquinie. Można stawiać różne hipotezy, co też chętnie czynią autorzy starych życiorysów. Wg jednych – jeszcze przed udaniem się na Monte Pellegrino – krótko przebywała w miejscu przejściowym, zwanym Lasem Biwońskim. Drudzy uważają, że udała się w przeciwnym kierunku i osiadła też na krótko przy źródle rzeki Torto w miejscu zwanym Letcara. Być może był to konieczny dłuższy odpoczynek przed udaniem się w dalszą drogę… Jeszcze inni dopatrują się w tym wszystkim przyczyn politycznych. Rodzina miała utracić prawo do swoich posiadłości, a więc Rozalia nie chciała już przebywać w Quisquinie. Jeśli przyjąć tę hipotezę – przeprowadzka mogła nastąpić w początkach panowania króla Wilhelma l Złego, czyli w 1154 r.

Znając ludzką naturę, można wysnuć też taką współczesną teorię, że miejsce pobytu Pustelnicy zostało przypadkowo odkryte przez zbierających chrust, kasztany, zioła i runo leśne. Wprawdzie Rozalia nie dała się rozpoznać, ale wieść o świątobliwej Anachoretce jako sensacja miejscowa rozniosła się szybko po okolicy. Mieszkańcy zaczęli przychodzić do Pustelnicy coraz częściej i o różnych porach, aby prosić nie tylko o modlitwę, ale też o poradę na dolegliwości dnia codziennego. To już mijało się z celem życia kontemplacyjnego w odosobnieniu i ciszy. Dlatego trzeba było bezwzględnie poszukać innego, bardziej odpowiedniego miejsca. Pokonując przestrzeń między San Stefano Quisquina a Monte Pellegrino, na pewno Eremitka zatrzymywała się w miejscach ustronnych dla odpoczynku. l stąd pojawia się w żywotach przejściowe miejsce zamieszkania.

Rodzice, oczywiście, aż do swojej śmierci nie zaprzestali poszukiwań córki. Stąd kolejna wersja, że Rozalia obawiając się, iż jej pustelnia w jaskini zostanie przez krewnych odkryta, udała się w inne miejsce. O. Dominik Frydrychowicz w napisanym przez siebie żywocie św. Rozalii (1705 r.) podaje jeszcze inną, też bardzo prawdopodobną przyczynę zmiany miejsca: Kiedy górę Biwońską poczęto wycinać z lasów i pustynią psować, przyszedł Stróż Anioł do Panny, mówiąc: „ROZALIA, jeszcze na jedno miejsce spokojne, oddalone od ludzi, trzeba mi cię przeprowadzić: oto twój brat Mateusz, hrabia ten las pozwala wycinać na budynki do miasta nowego, przetoż stąd odchodzić nam potrzeba, już twój ojciec i matka z Bogiem żyją, już cię po świecie nikt nie szuka teraz, pójdźże tedy za mną, ROZALIA, do Palermo. Jest tam góra wysoka, w której już aż do śmierci będziesz mieszkała, służąc twojemu Ukrzyżowanemu Oblubieńcowi”. Na radę Anioła swego zezwoliła panna i ze wszystkimi swoimi skarbami, to jest z krzyżem, z obrazem Najświętszej Panny i z księgami swoimi przeniosła się na Górę Palermitańską, bardzo wysoką, i tam w skale przez Anioła sporządzonej, anielskie jak i w pierwszej prowadziła życie.
Osiadła więc Rozalia w grocie na Monte Pellegrino oddalonej od San Stefano Quisquina o 70 km, na skalistym urwisku, wysoko nad Zatoką Palermitańską Morza Tyrreńskiego. Ze szczytu góry rozciągał się wspaniały widok na lazurowe fale morza, na góry i doliny z gajami pomarańcz, migdałów i ogrodami pełnymi kwiatów, na ludzkie osady, które opuściła… Tak tę przeprowadzkę opisał w roku Jej kanonizacji (1630) ks. Fryderyk Szembek: Lecz po pewnym czasie stamtąd z woli Pańskiej wyszedłszy, zaprowadzona została, tak jak poprzednio, przez Aniołów dziesięć mil naszych od miejsca pierwszego daleko na bardzo przykrą a wysoką skałę Erkta przez Greków, a Monte Pellegrino przez Łacinników nazwaną, na której i piękna z ziołami równina, i grota przestronna, lecz ciemna i wilgotna, a ze wszech miar do mieszkania samym bestiom niesposobna była. Gdzie – jako na miejscu z osobliwej Opatrzności Pańskiej sobie przeznaczonym, wysoko nad ziemią, a wyżej sercem i myślą mieszkając z Chrystusem na pustyni żywot niebieski w strasznym odosobnieniu pustelnica wiodła: na modlitwach, rozmyślaniu o Bogu, postach, niespaniu i rozmaitym samej siebie (przykładem Pawła Apostoła) umartwieniu – wojnę z ciałem swym i z szatanem mężnie a szczęśliwie prowadząc aż do samej śmierci.

W tekście łacińskim życiorysu czytamy m. in.: Wkrótce Rozalia podwoiła swoją gorliwość w modlitwie i umartwieniu. Rzadko zatem odrywała rękę od malowidła i żaden dzień nie kończył się dla niej bez działania i cierpienia. Całkowicie posłuszna Boskim wskazówkom i radom – opasywała biodra żelaznym łańcuchem i gorliwie pilnowała, aby lampa stale paliła się i rozjaśniała ciemności nocy i pomieszczenia; aby nie zamykać drogi przed Bogiem, Którego należy ustawicznie wielbić. Nigdy niegasnący płomień tej lampy mówił o czuwającej duszy, która czekała w nieprzerwanej modlitwie na niespodziewane przyjście Oblubieńca. Organizm Rozalii, nieprzyzwyczajony do tak surowego życia i takiego pożywienia, jakie mogła zapewnić ta górzysta kraina – nie wytrzymał i Pustelnica w kwiecie wieku, mając 31 lat – umarła. Kilku autorów żywota św. Rozalii w tym miejscu dodaje, że przed śmiercią gorąco pragnęła Sakramentu Pojednania i Komunii św. Stąd pojawia się zakonnik, niejaki Cyryl, który o pragnieniu Eremitki został powiadomiony w objawieniu. Udał się więc pośpiesznie na górę i udzielił Wiatyku umierającej Pustelnicy.

Wiele życiorysów – tak włoskich, jak i polskich – na podstawie podań ludowych czas Jej zejścia z tego świata określa najczęściej datą 4 IX 1160 r. Stąd papież Urban VIII na ten właśnie dzień wpisał Ją do Martyrologium Rzymskiego i ten dzień w kalendarzu wyznaczył ku Jej czci.

Ciało Jej zostało w naturalny sposób zmumifikowane przez krople wody kapiące ze skalnych minerałów jaskini. Woda, ściekając na ciało, pokryła je rodzajem powłoki przezroczystej jak alabaster. Bowiem krople wody z kamienia pieczary, w której żyła, kapiąc i w kamień się obracając, ciało otoczyły, pochowały, zamknęły – jak bursztyn świeży [zasklepia] żyjątka – i nad nim kamień na dwie dobre piędzi gruby jak grobowiec jakiś znaczny wybudowały. W tym to grobie godnie pochowane i ludziom niewiadome leżało (…) ciało św. Rozalii (O. Fryderyk Szembek, Informatia Krotka, Toruń 1630).

Jak już zaznaczyliśmy, całe życie św. Rozalii mieści się w legendzie, dlatego historycy odnoszą się nawet do najstarszych żywotów z rezerwą. Powstały one przecież w XVII stuleciu, czyli prawie po pięciu wiekach od czasu, kiedy Pustelnica Rozalia żyła z dala od ludzkiego oka. Żywoty św. Rozalii – pisane w języku włoskim, łacińskim, hiszpańskim, niemieckim czy wreszcie polskim – są raczej świadectwem żywo rozwijającego się kultu Świętej niż dokumentami historycznymi. Kult był popularny nie tylko w sferach panujących, ale przede wszystkim wśród ludu. Prosty lud był ubogi, więc nie stać go było na wznoszenie trwałych i odpornych na działanie czasu oznak przywiązania do swojej ulubionej Świętej Pustelnicy. Wiele drobnych śladów kultu w naturalny sposób ginęło, ale pozostawała w przekazach ludowych żywa sława świętości – jak ostatnio napisali biografowie – najpiękniejszej Córy Palermo. Historia Jej życia stale fascynuje i co roku wzbogaca się o nowe szczegóły i poetyckie określenia. Odzwierciedleniem tego zjawiska jest dwumiesięcznik POSŁANIEC, który zawiera specjalny rozdział poświęcony upowszechnianiu kultu św. Rozalii. Od NR 42 (VI-VII/2000) publikujemy w tłumaczeniu na język polski tom z Acta Sanctorum dotyczący naszej Patronki.

Badacze przeszłości podkreślają, że św. Rozalia nie jest postacią dobrze rozpoznaną, choć ślady lokalnego kultu sięgają początku XIII wieku. Pewne jest jedynie to, że w połowie XII w., w okolicach Palermo wiodła żywot pustelniczy niejaka Rozalia, pochodząca z arystokratycznego rodu Sinibaldich. Jako miejsce Jej pobytu wskazywano masyw Monte Pellegrino. Nic poza tym pewnego nie ma. Liczne życiorysy, jak już to było wspomniane, są raczej świadectwem żywego kultu Anachoretki. Przytoczone fakty z Jej życia to domysły wydedukowane z podań ustnych.

Gdy na Sycylii w 1624 r. wybuchła groźna epidemia dżumy gruczołowej – dymienicznej, odnaleziono długo poszukiwane szczątki Pustelnicy Rozalii. Autentyczność ich stwierdziła mieszana komisja powołana przez kardynała Gianettino Dorię z Palermo. Od tej pory kult jest już dobrze udokumentowany, m.in. poprzez wspomniane Acta Sanctorum. Natomiast św. Rozalia do dziś uznawana jest za Patronkę broniącą przed epidemiami, chorobami zakaźnymi, przed morowym powietrzem – jak dawniej mawiano. Chociaż im bliżej naszych czasów, tym bardziej kult Jej zanikał, tym mniej była znana. Jest jednak rzecz zdumiewająca, gdyż ta zapomniana, niemal nieznana w XX w. Święta – na przestrzeni niewielu przecież lat – podbiła serca parafian w Szczecinku, młodych i starszych, bardziej i mniej wykształconych.

Podążają Jej śladami w swoich wakacyjnych, urlopowych wędrówkach, odkrywają nieznane, zapomniane przejawy Jej kultu – w naszym kraju i poza jego granicami – nie tylko szczecinecczanie, ale również jakże liczni sympatycy Patronki tej jednej z najmłodszych rozalijnych parafii – mieszkańcy wielu różnych miejscowości w Polsce oraz w innych krajach.

Niedziela
7.30
9.00
11.00 – dzieci
12.30 – suma

16.00
18.00

Dzień powszedni
8.00
18.00

Spowiedź – 15 minut przed Mszą św.

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek: 17.00 – 18.00

Nowenna do św. Rozalii
wtorek – 17.30
Nowenna do MB Nieustającej Pomocy
środa – 17.30
Close Menu